blogPosts RSS Comments RSS

Ukraiński problem z narodową tożsamością

Stefan BanderaWiększość państw, które wyzwoliły się z sowieckiej dominacji na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku ma poważny problem z tożsamością narodową. Największy – najprawdopodobniej Białorusini, którzy nie mając praktycznie żadnej tradycji historycznej a dodatkowo maksymalnie zsowietyzowani i zrusyfikowani, znów stali się „tutejszymi”, tym razem mówiącymi kiepskim rosyjskim i nie do końca rozumiejący, dlaczego mają żyć na jakiejś Białorusi.

Dzieci - ofiary Ukraińskiej Armii PowstańczejTymczasem jak donosi internetowy serwis Kresy.pl Ukraińcy mają zamiar wybudować pomnik bojowników Ukraińskiej Armii Powstańczej (UPA) i Ukraińskiej Armii Galicyjskiej (UHA)… w polskim Łańcucie. Dotychczas zbrodniarzy z tych organizacji, którzy wymordowali kilkaset tysięcy Polaków mieszkających na obecnym polsko-ukraińskim pograniczu upamiętniano pomnikami jedynie po wschodniej stronie. Teraz ta akcja przenosi się na zachód od wyznaczonej przez Józefa Stalina granicy.

Trudna historia polsko-ukraińskiego sąsiedztwa, którą mąci dodatkowo mieszanie się w te sprawy Rosji sprawia, że pomiędzy Polakami i Ukraińcami trwa nieustanny konflikt, który nie pozwala na normalne współżycie obu narodów i utrudnia kontakty zarówno ekonomiczne jak i społeczne.

Ofiary UPA

© 2012 by Ireneusz Wierzejski

Ukraińcy w organizacjach takich, jak UPA i UHA szukają bohaterów, których mogliby pamiętać tak, jak my pamiętamy Tadeusza Kościuszkę, Kazimierza Pułaskiego czy Józefa Bema. Niestety – znajdują bardzo często tylko zbrodniarzy, którzy w bezsilnej złości i nienawiści mordowali, palili i grabili co popadnie. Nie tylko Polaków, ale bardzo często również „swoich”.

Niestety – na takiej tradycji bardzo trudno zbudować jest tożsamość narodową, z czego część Ukraińców zdaje sobie doskonale sprawę, jednak wielu z różnych powodów chciałaby zakłamać historię i zmitologizować masowe mordy na mieszkańcach m.in. Wołynia, Podola i Polesia jako walki narodowowyzwoleńcze.

Wychowani w sowieckich szkołach na podręcznikach historii wielbiących zbrodniarzy takich, jak Włodzimierz Lenin, Józef Stalin czy pomniejsi radzieccy towarzysze, a niewspominających nawet choćby o wielkim głodzie we Wschodniej Ukrainie czy masowymi wywózkami do syberyjskich łagrów, ale za to zajmującymi się z lubością wydumanymi zbrodniami „polskich panów” mają bardzo skrzywione pojęcie o rzeczywistości.

Być może następne pokolenia młodych Ukraińców zaczną inaczej patrzeć na przeszłość… jednak sytuacja ta nie zmieni się jeśli my, Polacy nie zaczniemy ich w tym wspierać.

Władimir Putin

© 2012 by Ireneusz Wierzejski

Bardzo wielu Ukraińców na co dzień ogląda rosyjską telewizję i czyta rosyjskojęzyczną prasę, która nadal wspiera zakłamanie i w dużej części podziela komunistyczną propagandę historyczną. Kreml przeznacza znaczne sumy na podżeganie wzajemnej nienawiści pomiędzy swoimi dawnymi wasalami, bo tamtejsi politycy nie są w ciemię bici i rozumieją, że jedyna szansa na powrót do świata żywych „rosyjskiej strefy wpływów” to brak współpracy pomiędzy Polską, Ukrainą, Litwą, Rumunią i innymi państwami regionu.

Dopóki dawni wasale Moskwy się kłócą pomiędzy sobą dopóty kremlowscy politycy mogą odbudowywać imperialną potęgę Rosji. Porozumienie i współpraca pomiędzy Warszawą, Kijowem, Mińskiem, Budapesztem czy Kiszyniowem oznacza kres wpływów Moskwy.

Kreml (Moskwa)

© 2012 by Ireneusz Wierzejski

Niestety – jest bardzo wielu polskich polityków, którzy w imię jakichś bliżej nieokreślonych korzyści wolą wspierać interesy Rosji. Nawet wbrew interesom Polski. Czy jest to wywołane ograniczeniami intelektualnymi, brakiem elementarnej wiedzy czy ma podłoże agenturalne – trzeba by oceniać w każdym przypadku oddzielnie. Trudno nie zauważyć, że jest wielu posłów w polskim sejmie oraz jeszcze więcej urzędników średniego i wyższego szczebla a także dziennikarzy zajmujących kluczowe stanowiska w mediach, którzy niemal jawnie wspierają moskiewskie interesy w naszym regionie.

A w interesie Moskwy na pewno leży jak najgłębsze skonfliktowanie dwóch największych i najważniejszych państw w naszym regionie – Polski i Ukrainy, które wspólnie mogłyby być skuteczną przeciwwagą dla Rosji natomiast wzajemnie skłócone są rozgrywane przeciwko sobie w takt muzyki granej na Placu Czerwonym w Moskwie.

Niestety, z głupoty albo z innych powodów, Polska nie wspiera narodowotwórczych procesów na Ukrainie pozwalając, by kształtowanie się pamięci historycznej i tożsamości mieszkańców Kijowa, Odessy, Lwowa czy Doniecka odbywało się pod dyktando pisanych przez rosyjskich historyków książek, które tworzą wizję Ukrainy jako rosyjskiego satelity, a ukraińską tożsamość opierają na walce z „polskimi panami”, którzy wykorzystywali i gnębili małorosyjskich mieszkańców ziem leżących nad Dnieprem, a dopiero najpierw armia carska a potem Armia Czerwona ich wyswobodziły.

Młode Ukrainki

© 2012 by Ireneusz Wierzejski

Właśnie w ten schemat wpisuje się podsycana przez Kreml tendencja niektórych środowisk na Ukrainie do gloryfikacji bandytów z UPA. Właśnie dlatego to im kształtujący się w swej świadomości ukraiński naród ma budować pomniki… bo są „umoczeni”, naznaczeni zbrodnią, której inni Ukraińcy będą się wstydzić. Moskwa liczy, że wielu mieszkańców Ukrainy będzie miała ambiwalentny stosunek do swojego pochodzenia, a przez to będą bardziej podatni na dalsze procesy ponownego uzależniania swojego państwa od Rosji i niepodległość potraktują jako coś, na co nie zasługują.

Leave a Reply