PO-Land: Policyjne państwo Donalda Tuska
Opublikowane w kategorii: Blog dn. 17 lut 2012 r.
Nie oszukujmy się: Polska pod rządami Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego oraz Waldemara Pawlaka zmienia się w państwo policyjne… co prawda komisariaty w małych miejscowościach są likwidowane, bo brakuje na nie pieniędzy, ale nie brakuje pieniędzy na przesłuchania licealistów organizujących w pełni legalne protesty przeciwko wprowadzeniu ACTA. Są sprawy ważne, ale są i ważniejsze.
W Niemczech kontroluje się bilingi i zakłada podsłuchy jednemu na pięć tysięcy mieszkańców. W Polsce rządzonej przez koalicję PO/PSL policja i różne służby podsłuchują i szpiegują jednego na trzydziestu pięciu obywateli. Ta statystyka dobitnie pokazuje, że żyjemy w kraju totalitarnym, który boi się swoich obywateli. Boi się, bo wie, ze ma powody się bać.

Na wielu niezależnych serwisach internetowych pojawiły się informacje, że policja nachodzi w domach, zakładach pracy i szkołach organizatorów całkowicie legalnych demonstracji przeciwko wprowadzeniu ACTA. Serwis Narodowcy.net poinformował również, że także Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wezwała na przesłuchanie jednego z organizatorów takiej demonstracji. Jeśli legalna demonstracja jest zagrożeniem dla „bezpieczeństwa wewnętrznego” (jak sama nazwa ABW wskazuje, do jego ochrony agencja przecież została powołana) to oznacza to, że mamy do czynienia z poważnym nadużyciem władzy.

Warto podkreślić, że nie chodzi tutaj o osoby „hakujące” strony sejmu, prezydenta, premiera, tego czy innego ministerstwa czy prywatną stronę Pawła Grasia, ale o zwykłych ludzi, którzy uznali za konieczne wyrazić swój sprzeciw dla poczynań władzy.
Najwyraźniej jest to próba zastraszenia społeczeństwa i jego lokalnych liderów, którzy pozostają poza kontrolą władzy. Zapewne ta władza liczy, ze młodzi ludzie, licealiści czy studenci, po prostu się przestraszą i zamkną w domu i przestaną się wychylać. Jeśli kilka razy odwiedzą ich policjanci w szkole czy w miejscu zamieszkania, przesłuchają na oczach znajomych, sąsiadów, zaczną wypytywać… Władza liczy, że zastraszy również rodzinę, która zdyscyplinuje młodego człowieka i zakaże mu jakiejkolwiek działalności, bo sąsiedzi będą plotkowali, bo nauczyciele w szkole, bo znajomi…
Dla tych, którzy nie boją się wezwań na komisariat czy odwiedzin umundurowanego patrolu przepytującego sąsiadów, są inne metody…
…z aresztowaniem, wyrokiem więzienia w trybie natychmiastowym i odcięciem od możliwości normalnego kontaktowania się ze światem zewnętrznym. Właśnie taki los spotkał blogera Rafała Gawrońskiego, który został skazany na pięć miesięcy aresztu za to, że poskarżył się na polskie państwo w oficjalnej petycji do Parlamentu Europejskiego. W odpowiedzi na zarzuty polski sąd skazał Rafała Gawrońskiego z osławionego artykułu 212 kodeksu karnego.
Ewa Latoszek napisała w tej sprawie:

Ewa Latoszek
Pozew przeciwko niemu z art.212 k.k za treści zawarte w petycji złożył z ramienia Platformy Obywatelskiej – Grzegorz Nowaczyk obecny prezydent Elbląga. Sąd Rejonowy w Elblągu, a następnie Sąd Okręgowy w Gdańsku skazał p. Gawrońskiego ze sławetnego art. 212 k.k.
Kara pozbawienia wolności na pięciu miesięcy oraz dwie dodatkowe kary w wymiarze 46 dni i 30 dni w zamian za koszty sądowe takie jest orzeczenie łotrów ubranych w sędziowskie togi.
Zakończenie wyroku, który zaczął odsiadywać w dniu 26 stycznia br. nastąpi zatem 13 września tego roku.
(Więcej na ten temat na stronie Blogmedia24.pl: Ponura wiadomość – bloger Gawroński uwięziony do połowy września z Art. 212 kk.)
Ciekawe, jak to jest, że polska policja, która od wielu-wielu lat nie może doprowadzić do zamknięcia stron internetowych otwarcie propagujących pedofilię (choćby sprawa „Małego Księcia”) ma siły i środki na natychmiastowe akcje przeciwko nieprzychylnym władzy blogerom takim, jak Rafał Gawroński czy wcześniej Robert Frycz, twórcy satyrycznej witryny AntyKomor.pl.
Znając życie już wkrótce nastąpi wielka ofensywa legislacyjno-medialna przeciwko pedofilii w internecie: tyle, że przepisy, które przy okazji tej „walki z pedofilią” zostaną wprowadzone posłużą do sekowania wolności słowa. ACTA, pomimo, że podpisane na polecenie Donalda Tuska przez polską ambasador w Japonii, najprawdopodobniej nie wejdą w życie. Bardzo wielu posłów do Parlamentu Europejskiego przestraszyło się masowych demonstracji w całej Europie przeciwko władzy, która pod pozorem walki z „internetowym piractwem” chciała wprowadzić prawo poważnie ograniczające wolność słowa i pisane pod dyktando lobbystów zatrudnionych przez międzynarodowe koncerny usiłujących stworzyć quasimonopole.
Wprowadzenie ACTA się nie powiodło, ale posłowie do PE już szykują kolejną próbę ocenzurowania internetu. Właśnie do rozpatrzenia przez Stały Komitet Rady Ministrów został skierowany projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną oraz kodeksu cywilnego, w którym możemy przeczytać m.in.:
Rozdział 3a
Procedura powiadomienia i blokowania dostępu do bezprawnych informacji
Art. 15a. Osoba fizyczna, osoba prawna lub jednostka organizacyjna nieposiadająca osobowości prawnej, która posiada informację o bezprawnych treściach zamieszczonych w sieci Internet, zwana dalej „uprawnionym”, w celu zablokowania takiej informacji może przesłać do usługodawcy wiarygodną wiadomość, zawierającą:
1) dane określające uprawnionego, składającego zawiadomienie o umieszczeniu w sieci Internet bezprawnych informacji,
2) dane kontaktowe uprawnionego,
3) podpis uprawnionego albo osoby go reprezentującej,
4) jednoznaczne wskazanie informacji, które naruszają prawa lub przedmiot działalności uprawnionego, do których dostęp powinien zostać zablokowany,
5) uzasadnienie,
6) dane umożliwiające usługodawcy zlokalizowanie bezprawnej treści,
7) kopię pełnomocnictwa,
8) oświadczenie uprawnionego o:
- braku autoryzacji treści zamieszczonych w sieci Internet,
-zgodności z prawdą przedstawionych informacji.
Art. 15b. 1. Usługodawca może umieścić na swojej stronie podmiotowej formularz wiarygodnej wiadomości, zawierający elementy określone w art. 15a ustawy.

Rosnąca rola internetu sprawia, że politycy nie mogą sobie pozwolić na pozostawienie tego medium bez nadzoru. Do tej pory wystarczyło, że władza kontrolowała telewizję, która filtrowała i tłumiła przekaz nieprzychylny i niewygodny dla władzy. Teraz, wprost proporcjonalnie do wzrostu oddziaływania interentu, władza coraz częściej będzie chciała mieć możliwość kontroli i nadzoru nad treściami dostępnymi w sieci.

