blogPosts RSS Comments RSS

Jak urzędnicy utylizują nasze pieniądze?

UrzędnikZaledwie kilka dni temu zamieściłem na tym blogu wpis o tym, że najmniej efektywnym sposobem wydawania pieniędzy jest metoda w której cudze pieniądze wydaje się na cudze potrzeby (ubiegła niedziela to nie tak daleka perspektywa), a już dziś znalazłem idealną egzemplifikację takiego postępowania. Urzędnicy wydający nie przez siebie wypracowane pieniądze na potrzeby innych ludzi zawsze zrobią to w najbardziej nieefektywny sposób.

Szpital państwowyW serwisie internetowym Wykop.pl pojawił się dziś tekst pod znamiennym tytułem „Dzieci cierpią ale murawa zielona musi być…”, który opisuje warunki panujące w dziecięcym oddziale jednego z poznańskich szpitali. Pozwolę sobie więc zacytować dość obszerne fragmenty tego tekstu.

Właśnie wróciłem z dzieckiem ze szpitala. Krysiewicza Poznań.
Marcinek był tam przez 3 tygodnie, a ja z nim. Mały miał zapalenie płuc, leżał razem z dziećmi po wycięciu migdałów, operacjami uszu itp.
[…] rodzic to wróg szpitala, tak zrozumiałem po kilku dniach.
Pokoje są wielkości łazienki, nie mają wentylacji, w takim pomieszczeniu śpi ośmioro ludzi – 4 małych i 4 dużych, kiwając się na krzesełku pierwszej nocy obliczałem ile jest jeszcze tlenu w powietrzu, którym oddycham i kiedy poczuję się jak na tonącej łodzi podwodnej (drzwi są szczelnie zasuwane na noc), w dodatku nie widziałem ani jednej kratki wentylacyjnej.
Po pierwszym napadzie klaustrofobii zacząłem udawać, że jednak czuję co jakiś czas powiew powietrza i tak przetrwałem kilka pierwszych nocy, ale uczucie klaustrofobii pozostało.
[...] Jestem rozżalony, nie dlatego, że przez kilkanaście dni od spania na plastikowym krzesełku zrobiły mi się malownicze siniaki w najdziwniejszych miejscach, że nie mogłem wytrzymać atmosfery podgrzewanej przez pokrzykujące na człowieka salowe, że nie miałem gdzie się umyć, a ubikacja znajdowała się w „BRUDOWNIKU” na zewnątrz Oddziału Laryngologii, że pielęgniarki ani lekarze nie widzą chamstwa salowych, które używając wiecznie tej samej ściery myją i myją samą wodą podłogi – wodę to może i zmieniają ale ściera pozostaje jedna i ta sama. Natomiast brudni są rodzice i tak jak ja śmierdzący, bo myją tylko to, co da się umyć w umywalce, z odrazą patrzą na nas ci, co są z Poznania, albo mają kasę, żeby obie wykupić pokój i są czyści i pachnący. Do domu mam 60 kilometrów pociągiem, może i nie dużo, jednak trochę przesada, żeby jechać 120 km w obie strony żeby wziąć prysznic, a Marcin ma niecałe 4 latka i boi się być sam, obiecałem, że z nim będę i go nie zostawiłem ani na chwilę, byłem grzeczny i robiłem wszystko, żeby nie uprzykrzać życia pracującym na Oddziale ludziom. Uspokajałem go, podawałem leki, myłem, ubierałem i zabawiałem, chociaż miałem ochotę wyć opowiadałem bajki, byłem uprzejmy dla innych jak ja krzesełkowych noclegowiczów i starałem się nie zaglądać im „w kubek”.
Nie mam pojęcia, jak na tym Oddziale ludzie są w stanie pracować, w tej ciasnocie rodzi się mnóstwo złych emocji, denerwują się rodzice, dzieci, personel.

(Tekst jest praktycznie taki, jak w oryginale. Poza dokonaniem skrótów poprawiłem tylko kilka błędów ortograficznych, interpunkcyjnych i literówek dla poprawy komfortu czytania.)

Tymczasem poznańscy urzędnicy zafiksowani obecnie na organizowaniu mistrzostw Europy w piłce nożnej już po raz któryś z rzędu wymieniają murawę na nowowybudowanym stadionie Lecha Poznań. Pomijając już fakt, że podobne obiekty budowane w innych krajach kosztują trzykrotnie mniej niż zapłacono za poznański stadion to w dodatku okazuje się on fuszerką budowlaną.

Stadion Euro 2012 (Poznań)

© 2012 by Ireneusz Wierzejski

Zupełnie nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego to administracja publiczna buduje w naszym, kraju stadiony. W normalnych krajach budują je prywatni inwestorzy (albo grupy prywatnych inwestorów, bo to przecież duża i kosztowna inwestycja) po obliczeniu, czy taka lokata kapitału się opłaci. Stadion, tak jak wszystko inne, ma przynosić zyski; niestety – żaden z budowanych w Polsce na Euro 2012 stadionów najmniejszych nawet zysków nie przyniesie, bo o ich budowie, lokalizacji czy celowości decydowali urzędnicy dla których pojęcie zysku nie istnieje. Oni mają za zadanie utylizowanie pieniędzy, które wpływają z podatków.

Poznań - Stadion Lecha

© 2012 by Ireneusz Wierzejski

Gdyby stadion budował prywatny inwestor jego budowa trwałaby trzy razy krócej i była trzykrotnie tańsza; w dodatku na co najmniej dwa lata naprzód zaplanowane by na nim były kolejne imprezy: oczywiście mecze piłkarskie, ale także koncerty, wystawy, pokazy akrobatyczne, występy cyrkowców, konkursy lekkoatletów… i sto innych rzeczy. Zapewne na taki stadion warto byłoby przyjść kilka razy w tygodniu, bo taki obiekt musi się szybko zwrócić i zacząć przynosić zyski.

Na taki stadion warto byłoby przyjść kilka razy w tygodniu, bo taki obiekt musi się szybko zwrócić i zacząć przynosić zyski

Gdyby budował taki stadion prywatny inwestor zapewne w jeden dzień dałoby się taki stadion przekształcić w lodowisko na którym można urządzić konkurs tańca na lodzie, trzy dni później urządzić tam zawody żużlowe, a kolejnego dnia koncert jakiejś gwiazdy rocka, po czym następnego dnia rozegrać mecz piłkarski. W dodatku wokół takiego stadionu funkcjonowałaby baza gastronomiczna i hotelowa, bo przecież gwiazda rocka czy piłkarska drużyna gości, która przyjeżdża do miasta nie będzie się tłukła przez całą aglomerację i stała w korkach. Zamieszka tuż obok i od razu z hotelowych pokojów wejdzie na płytę stadionu. A razem z nią ekipa, grouppies, fani, biznesmeni, sponsorzy… wszyscy oni coś zjedzą wypiją, odświeżą się w hotelowym spa i kupią rodzinie pamiątki i prezenty.

Podatki

© 2012 by Ireneusz Wierzejski

Niestety – o kształcie stadionu decydują urzędnicy, którym nie zależy na niczym oprócz tego, żeby pozbyć się pieniędzy, bo jak za wolno będą wydawać to jakiś inny urzędnik przyczepi się do tego, że być może mają za duży budżet i w następnym roku utnie o jedną trzecią. A na to przecież nie można pozwolić – budżet z każdym rokiem musi rosnąć…

Podatnicy co miesiąc będą bulili ciężką kasę na utrzymanie obiektów, które nie nadają się do niczego innego

Więc na stadionie mecz będzie się odbywał raz na kwartał, a przez resztą czasu po płycie będą spacerowały przez nikogo nie niepokojone wrony w poszukiwaniu smacznych i utuczonych dżdżowniczek. A podatnicy co miesiąc będą bulili ciężką kasę na utrzymanie obiektów, które nie nadają się do niczego innego.

Wracając do sprawy poznańskiego szpitala w którym to za pieniądze z naszych podatków leczone są dzieci w warunkach, które przypominają obiekty w Afryce, a nie w dwudziestej potędze gospodarczej świata, którą jest Polska pod rządami Donalda Tuska. Dlaczego jest tam taki syf, bajzel i niegospodarność… bo o leczeniu nieswoich dzieci decydują urzędnicy i wydają na to pieniądze, na które nie musieli pracować.

Gdyby szpital był prywatny nigdy nie pozwoliłby sobie na stworzenie tak skandalicznych warunków, bo pacjent (albo rodzic małego pacjenta) natychmiast trzasnąłby drzwiami i poszedł do konkurencji razem ze swoim portfelem

Gdyby szpital był prywatny nigdy nie pozwoliłby sobie na stworzenie tak skandalicznych warunków, bo pacjent (albo rodzic małego pacjenta) natychmiast trzasnąłby drzwiami i poszedł do konkurencji razem ze swoim portfelem. Tak to wygląda nawet w Polsce, gdzie w prywatnych klinikach o pacjentów się zwyczajnie dba i realizuje się wszystkie ich potrzeby a nawet zachcianki. Oczywiście – pobyt w prywatnym szpitalu kosztuje, ale po to wymyślono ubezpieczenia, żeby w razie choroby, wypadku czy innej nagłej potrzeby nie było trzeba wykładać nagle dużej sumy.

Prywatna klinika

© 2012 by Ireneusz Wierzejski

Obecnie takie ubezpieczenia są dostępne w Polsce i kosztują w podstawowej opcji …nawet dwieście złotych miesięcznie. Tak, za te dwieście złotych mamy dostęp do zainteresowanego naszymi dolegliwościami lekarza specjalisty, uprzejmej i kompetentnej pielęgniarki a nawet pobytu w szpitalu.

A teraz pomyślcie ile płacicie za dostęp do państwowej służby zdrowia i co moglibyście za te pieniądze mieć w prywatnej klinice, która nie musiałaby konkurować z „darmowymi” szpitalami utrzymywanymi z podatków.

One Response to “Jak urzędnicy utylizują nasze pieniądze?”

  1. dodany 24 lut 2012 o godz. 20:56Aneta Kowalczyk

    Świetny wpis. Bardzo konkretne informacje… Dzięki!

Leave a Reply