blogPosts RSS Comments RSS

Gdy zamiast „Polski w budowie” mamy odbudowę PRL

Premier Donald Tusk (Platforma Obywatelska)Odkąd ponad pięć lat temu do władzy doszła ekipa Platformy Obywatelskiej pod wodzą Donalda Tuska (wspierana przez PSL i Waldemara Pawlaka) mamy w naszym kraju całkowitą stagnację. Oczywiście w statystykach wygląda to jeszcze jako tako, ale prawda jest nieubłagana – rządy Edwarda Gierka skończyły się krachem, a po nim do władzy doszli ludzie tacy, jak Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak by potem wprowadzić stan wojenny.

Powody, dla których Donald Tusk zdobył władzę a potem ją utrzymał są dwa – i oba te powody zaczynają się wyczerpywać.

Pierwszy powód to strach nomenklaturowych elit przed Jarosławem Kaczyńskim i jego „rozbijaniem układu” oraz „faszyzacją Polski”. Drugi powód to względna stabilizacja społeczna i nadzieja na lepsze jutro dzięki koniunkturze i szerokiemu strumieniowi kredytów.

Jan Vincent-RostowskiDonald Tusk stworzył wspaniała iluzję, która, pomimo, że każdy jej element dawało się wyjąć i obalić, to jednak jako całość prezentowała się optymistycznie. Miała być Europa i rozwój, miały być reformy i wzrost gospodarczy, tymczasem są gigantyczne kredyty, które już wkrótce trzeba będzie zacząć spłacać. Dziś jeszcze kreatywna księgowość ministra Jana Vincent-Rostowskiego pozwala jeszcze jakoś związać koniec z końcem, ale wystarczy leciutkie załamanie na świecie, a wszystko to runie jak domek z kart. A załamanie gospodarcze idzie przez Europę wielkimi krokami i nie ma żadnego racjonalnego powodu, żeby podejrzewać, iż do Polski nie przyjdzie.

Edward GierekDonald Tusk w czasach prosperity, podwoił zadłużenie naszego kraju, dostał niemal czterysta miliardów złotych dotacji z Unii Europejskiej, do tego otwarcie granic dla gastarbeiterów z Polski pozwoliło na znalezienie pracy półtoramilionowej rzeszy bezrobotnych, którzy wyjechali na Zachód i każdego roku przysyłają swoim rodzinom do kraju pięćdziesiąt miliardów złotych. Polacy poczuli się jak za Edwarda Gierka – tym bardziej, że, jak ogłoszono, staliśmy się, co prawda nie dziesiątą, ale dwudziestą potęgą gospodarczą świata.

Donald TuskZresztą pierwszy wymieniony powód, tzn. strach przed PiS-em, również zaczyna się wyczerpywać. Pięć lat temu elity umoczone w różnych „układach” i „układzikach”, choć nie tworzące być może jednego wielkiego „Układu”, o którym wówczas mówili bracia Kaczyńscy, zostały wystraszone demontażem postkomunistycznej kliki. Ten strach był prawdziwy, a rozlewał się szeroko. Donald Tusk wykorzystał te uczucia i wykreował braci Jarosława i Lecha Kaczyńskiego na wampira żądnego nomen omen czerwonej krwi, a sam przedstawił się jako „nieoglądający się w przeszłość” mąż stanu, który poprowadzi społeczeństwo do Europy. Ile z męża stanu było w Donaldzie Tusku można się było przekonać podczas sprawowania przez niego władzy, kiedy to lawirował, zmieniał zdanie co drugi dzień, unikał odpowiedzialności pozwalając, by „układy”, które wyniosły go do władzy, całkowicie przejęły (albo, jak kto woli, odzyskały) kontrolę nad Polską.

Sejm RP

© 2012 by Ireneusz Wierzejski

Przed wyborami działała jeszcze zasada „byle do wyborów” – tutaj się zachachmęciło, tutaj się przeksięgowało, tutaj się odwlekło… dodatkowo wiele rzeczy tłumaczono sprawowaniem przez Polskę prezydencji, więc usłużne media nie podejmowały pewnych tematów.

Donald Tusk wymienił większą część ministrów; tych nieudolnych zastąpił kompletnie niekompetentnymi, a tych, którzy sprawiali wrażenie, że mogą się okazać choćby minimalnie nielojalni – „miernymi, biernymi, ale wiernymi”, których być albo nie być zależy tylko od premiera, bo sami nie reprezentują sobą niczego.

Cztery lata nicnierobienia w poprzedniej kadencji też miały tutaj swój udział. Pomimo gigantycznego zapożyczania się przez państwo i samorządy (których zobowiązania na wszystkich szczeblach niemal dorównują tym, jakie ma budżet) nie wprowadzono żadnych zmian systemowych, kosmetyczne poprawki i pudrowanie tylko przysłaniały narastające problemy. Po ostatnich wyborach Donald Tusk wymienił większą część ministrów; tych nieudolnych zastąpił kompletnie niekompetentnymi, a tych, którzy sprawiali wrażenie, że mogą się okazać choćby minimalnie nielojalni – „miernymi, biernymi, ale wiernymi”, których być albo nie być zależy tylko od premiera, bo sami nie reprezentują sobą niczego.

Donald Tusk (limuzyna)Cała para znów idzie w gwizdek, tylko tym razem wszystko to jest obliczone na „wielką ucieczkę do przodu”, bo Donaldowi Tuskowi ubzdurało się, że może przeskoczyć do struktur unijnych i pozostawić problemy innym. Stad taka ofensywa na forum międzynarodowym i stad sześć miliardów euro, które Polska w ciemno zadeklarowała na pomoc zadłużonej Grecji (a raczej na ratowanie aktywów francuskich i niemieckich banków).

Donaldowi Tuskowi udawało się do tej pory, głównie dzięki „zaprzyjaźnionym mediom”, odwracać uwagę społeczeństwa od przeczystych problemów oraz szczuć jedną grupę społeczną przeciwko drugiej a samemu występować w roli rozjemcy i męża opatrznościowego, który przychodzi i obiecuje rozwiązanie problemów.

Wiadomości telewizyjne

© 2012 by Ireneusz Wierzejski

Oczywiście na obietnicach wszystko jak do tej pory się kończyło, bo po tygodniu od każdej konferencji prasowej z udziałem Donalda Tuska nikt już nie pamiętał, co premier wcześniej naobiecywał, a telewizje i gazety jakoś nigdy nie wracały do tematu dbając o to, by newralgiczne fragmenty wypowiedzi Tuska znikały nawet z internetu niepokornych strasząc prawem autorskim, bo przecież to one transmitowały i ich logo jest w rogu ekranu. A prawo społeczeństwa do informacji? A kogo obchodzi jakieś społeczeństwa…

Say NO to ACTA!

© 2012 by Ireneusz Wierzejski

Dziś okazuje się, że jednak coś się zmienia… młodzi Polacy, którzy do tej pory w dużej części głosowali na Platformę Obywatelską wyszli na ulicę i skandują: „Donek, matole, skąd będziesz ściągał pornole!” zapoczątkowali małą rewolucję w całej Europie. Czym skończy się sprawa ACTA na razie jeszcze nie wiadomo, ale bardzo prawdopodobne, że przestraszony Parlament Europejski odrzuci ustawę…

Leave a Reply